yoozeq w snapszotach

9 cze 2008, poniedziałek

Snapszot HGW który

Kategoria wpisu: Pozostałe — yoozeq @ 0:49

konstrucjakompilatorówprawojazdyubuntuginekologegzaminkompetencjny
programowaniewjavieusgduchotasolarispulmonologtramwajetarczyn
siecineuronowenadgodzinyskurczedermatologautobusyemisjagłosu
zarządzanieprojekteminformatycznymdentystapracaalergiafryzjer
niewyspaniekalendarzprasowanieagresjaszkołarodzeniastres
opłatypomylonadostawapizzypośpiechitakk**wawkółkoaaAAAAA!!!…

Pojedyncze
dźwięki,
wyrwane
przytulenia,
skrawki
modlitwy,
które
pozwalają
przetrwać.

{One Republic - “Stop And Stare”}

20 lut 2008, środa

Bezdech i inne aktualności

Kategoria wpisu: Codzienność, Pozostałe — yoozeq @ 0:35

Bezdech, bo nie ma kiedy odetchnąć. Bo albo Asseco, albo uczelnia, albo setka innych spraw.
Bo wystarczy jednego dnia zapomnieć o lekach i już płuca wszczynają strajk ostrzegawczy. A że żadnego Kaczyńskiego z zagłuszarkami z ABW pod ręką nie ma, to jest problem.
Bo powietrze suche jak pieprz, a śluzówka przez to taka sama. A całości dopełnia przeziębienie.

***

Pewnie się znajdą tacy, których oburzą te dwa słowa: jestem szczęśliwy.
I nie zamierzam być nieszczęśliwy. I nie usiądę i nie zacznę rozpaczać. Ani nad sobą, ani nad swoim życiem, ani nad niczym innym. Choćby nie wiem, jak właściwe się to wydawało (bynajmniej nie mnie).
Bo szkoda czasu i życia.

Wszystko się zaczyna klarować. Organizacyjnie, bo kwestie podstawowe klarować się nie musiały. Bo kocham, bo chcę, bo wierzę, bo ufam. Bo nie jesteśmy i nie będziemy sami. A dobrym ludziom dzięki za dobre słowa i chęć pomocy i niech Bóg wam wynagrodzi.

***

Z niedoboru kontaktu z muzyką może bierze się, że człowieka wzruszy nawet Patrycja Markowska…

8 lut 2008, piątek

Re:

Kategoria wpisu: Pozostałe — yoozeq @ 5:31

Niniejszy wpis jest odpowiedzą na post Mateusza, który wtrąca się - ku mojemu delikatnemu, pozytywnemu zdziwieniu - spokojnie i konstruktywnie. A skoro napisał publicznie, co napisał, toteż mu publicznie odpowiem. Tu, bo widoczniej, poza tym mylog w konserwacji nocnej nie daje opublikować komentarza.

Kamieni się spodziewałem. Niech lecą. Nie dziwię się.
Wiolę pewnie zaboli, że lecą we mnie. Tylko o to chodzi i to o to się martwię. Bo mnie mogą dosięgać - mężczyzna istota gruboskórna, kamieni się nie boi. Byle tylko ona nie płakała przez to, jak przy poprzedniej Burzy. Bo z nią płakać będzie dziecko. A tego nade wszystko nie chcę.

Czy ja się usprawiedliwiam? Na pewno.
Czy popełniłem błąd? Zdecydowanie. Niejeden.
Zawiedli się na mnie? Na pewno.
Mogą mnie nazwać żałosnym zaprzeczeniem samego siebie, jeśli będą chcieli. A mnie zostanie im przytaknąć.

Od Węcławskiego odróżnia mnie to na przykład, że w żadnym razie nie wyobrażam sobie odstąpienia od Kościoła, wręcz przeciwnie. Oraz skala zdecydowanie.
Węcławski zwątpił w Kościół. Ja poszedłem do Kościoła i Kościołowi w osobie proboszcza oświadczyłem, że chcę zbudować rodzinę temu dziecku. I chcę Boga w tej rodzinie.

Wiem, że już jestem tatą. Wiem, od kiedy. Co dzień się tego uczę.

To o ściganiu było żartem - takim sobie, przyznaję.

Nie masz chyba czego zazdrościć tak naprawdę. Wolę nie zastanawiać się, czy czasem nie zazdroszczę Tobie. I tak mało mam czasu na zastanawianie nad setką dużo bardziej przyziemnych rzeczy, które na mnie teraz czekają. To dlatego też staram się nie myśleć i nie pisać o tym kategoriami “patrzcie, jak spaprałem sprawę, patrzcie, jak przeczę sam sobie, patrzcie, jaki ze mnie hipokryta, patrzcie…” itd. Nie mam komfortu psychicznego w postaci czasu na porządne objechanie się i tłumaczenie sobie jak bardzo dałem ciała. Na żal za tym, co straciliśmy bezpowrotnie, na wyrzucanie sobie, co zaprzepaściłem. Mając ograniczone ilości sił fizycznych i psychicznych muszę w błyskawicznym tempie przygotowywać się do ojcostwa, być większym niż kiedykolwiek wsparciem i podporą dla Wioli, załatwić milion spraw w różnych urzędach i instytucjach rozsianych po województwie i nie wypaść przy tym wszystkim z ról studenta dziennych (sesja trwa, siedem egzaminów) i pracownika firmy. Mam problemy z zasypianiem bo mam w głowie kalkulator zestawiający moje własne dochody z pensji, stypendiów i całej reszty z szacowanymi kosztami utrzymania nas trojga. No zwyczajnie nie mam już sił i czasu na wielkie przeżycie żalu (nie wspominając o refleksjach typu co by było w czasach ST) - niech mnie za to kamienują, że nie mam. Może i dlatego nie widać po moich postach wielkiego żalu. Skupiam się na radości i nadziei, bo mnie napędzają, bo żal nie da mi sił a tylko pogrąży w marazmie. Marazmu teraz boję się przeraźliwie. Może to źle, ale nie będę się nad tym teraz zastanawiał. Wybaczcie mi, że nie pozwolę sobie teraz na załamywanie się.

Odgadłeś mnie poniekąd w wielu aspektach. Wyszło Ci niezłe studium mojej hipokryzji, tudzież niekonsekwencji tudzież… sam nie wiem. Cokolwiek powiem, tak czy siak zabrzmi jak próba usprawiedliwiania się nie wiadomo przed kim. Więc może już zamilknę. Dziękuję za danie mi do myślenia. I niech Bóg ma w opiece tych, którzy przejdą kryzys uświadomiwszy sobie, że Karol jest człowiekiem grzesznym. Że Karol nie umiał (powiecie, że nie chciał, nazywajcie jak chcecie) żyć tym, co głosił.

Słusznie robisz, nie mówiąc mi, co powinienem. Generalnie unikanie tego chyba jest zwykle najwłaściwsze.

Za modlitwę dziękuję. Także w imieniu śpiących teraz parędziesiąt kilometrów ode mnie Wioli i dziecka.

Bez odbioru.

20 sty 2008, niedziela

SuspendMode = on;

Kategoria wpisu: Pozostałe — yoozeq @ 18:20

Służba prasowa bloga yoozeq.wordpress.com poinformowała w dniu dzisiejszym o godzinie 18:20 o bezterminowym zawieszeniu prowadzenia bloga. Odmówiono przy tym komentarza i nie podano jakiegokolwiek uzasadnienia przyczyn tej decyzji.
___

Nie chce mi się. Nie mam czasu ani siły, o życiu wewnętrznym pisać tu nie będę z przyczyn, których nie mam zamiaru ani obowiązku tłumaczyć, techblogi niech piszą ci, którzy mają kiedy (jak ja im zazdroszczę czasu na gmeranie), całą resztę zostawmy. Może po prostu wyrosłem z pewnej konwencji, a nie skrystalizowała się jeszcze nowa.
Sensu kasowania nie widzę, zresztą nie robiłem tego nigdy. Najwyżej wszystko będzie się powoli przykrywało coraz większą warstwą cyfrowego kurzu.
Strona Kontakt działa i jest aktualna - w każdej sprawie prócz próśb o uzasadnienie mojej decyzji.
Pozdrawiam wszystkich czytelników stałych i niestałych - do przeczytania gdzieś, kiedyś, może.

12 sty 2008, sobota

Przegląd

Kategoria wpisu: Pozostałe — yoozeq @ 0:49

Przejrzyjmy migawki z ostatnich czasów…

Trochę strachu. Coraz mniej.
Mam tylko nadzieję, że czego by nie przyniosła przyszłość, będę sobą i nie dam się porwać prądowi rzeczywistości. Że nie będę szedł sam ze sobą na kompromis.
Świat się zmienił delikatnie. Nie tylko dlatego, że jedenaście dni temu zmieniła się cyferka w roku. I może się zmienić daleko bardziej.
I wiem tylko, że chcę zostać sobą. W tym czasie, w którym mam mało czasu i miejsca dla siebie samego. Szukać cały czas w tym wszystkim Boga, miłości (wiem, powtarzam się, Miłość wymieniłem pierwszą), sensu i ładu.
I naprawdę jestem ciekaw, jak to wszystko będzie wyglądało za dwa lata.
Bo oczywiście nie opuszcza mnie moje permanentne przekonanie, że będzie dobrze. Że sobie poradzimy i ze światem, i z najbliższym otoczeniem i ze sobą…

Dookreślenie. Parę bardzo istotnych rzeczy nazwanych jasnymi i bezdyskusyjnymi słowami, ujętych w wielkie litery.

Bardzo nieprzyjemne w brzmieniu i drażniące słowa, powtarzające się w opisach na IM oraz rozmowach: sesja, kolokwium, projekt, egzamin
Cholernie chciałbym jednak mieć już te studia za sobą.

Migawka z chwili obecnej:
Powietrze przesycam świetnymi dźwiękami (L.U.C & Rah feat. Maria Peszek & PMX - Hemoglobina, podziękowania dla Młodego za ten kawałek). Doprawiam smakiem Lipton Taste of London. I te nuty wraz z teiną czynią atmosferę tego pokoju… hmm… delikatnie niesamowitą.

4 sty 2008, piątek

Desync

Kategoria wpisu: Pozostałe — yoozeq @ 0:53

Przez ostatnie cztery dni czas był jakoś kompletnie zakrzywiony, może nawet stał. I w tym momencie mam koszmarnie rozjechaną synchronizację. Jedno wielkie cogdziekiedyjak w głowie.

Chciałbym zatrzymać czas, a potem spokojnie się wyspać i przemyśleć parę rzeczy.

24 gru 2007, poniedziałek

Czytelnikom życzę

Kategoria wpisu: Pozostałe — yoozeq @ 16:41

BOŻEGO Narodzenia po pierwsze.
I po ostatnie.
Więcej nie trzeba.

15 gru 2007, sobota

3 AM

Kategoria wpisu: Pozostałe — yoozeq @ 3:07

Trzecia w nocy mnie kocha.
Kocha miłością dziką, jak powiedziałaby Wiola.

Pojawia się codziennie. Raz powoli, stopniowo, raz niepostrzeżenie. Zawsze - czy jestem zmęczony czy wypoczęty, czy zajęty czymś ważnym czy pierdołami, zasłuchany w muzyce, zatopiony w lekturze, zagrzebany w konfigurowaniu czegoś albo programowaniu… Niezależnie od mojego humoru, stanu zdrowia, wreszcie - godziny, o której mam wstać. trzecia w nocy is here to stay.

A przecież ja jej w sumie wcale nie chciałem.
Cholera wstrętna.

10 gru 2007, poniedziałek

Westchnienie

Kategoria wpisu: Pozostałe — yoozeq @ 3:23

I słowo daję, że gdyby tylko się dało, to chyba wskoczyłbym do tego zdjęcia.

Życzcie mi szybkiego i spokojnego zaśnięcia.

6 gru 2007, czwartek

Daysleeper’s calm(less)nesses

Kategoria wpisu: Codzienność, Muzyka-film-książki, Pozostałe — yoozeq @ 3:40

Trzecia dwadzieścia.

Taka idealna chyba pora na Daysleepera R.E.M. albo Moje miasto pani Peszek.

Miasto moje,
w tobie moje niepokoje…

Niepokój w ciele. Niewygodny, ale do zniesienia.
Bo spokój w sercu. Bo wizja sensu rosnąca, bo modlitwa nocna krótka może, ale prawdziwa na pewno.

Niepokój w kierunku południowo-wschodnim, jakieś niecałe pięć kilometrów stąd.
I ostatni, prozaiczny niepokój - jak ja za trzy godziny wstanę do roboty, skoro spać się nie chce.

Nie rozdrabniając mojej osoby na serce, ciało, duszę, umysł i nie wiem co jeszcze - moja osoba odwykła od spania w nocy i to jeszcze samemu. Nie lubi.

A w “Daysleeper” R.E.M. to się zasłuchuję w kółko od co najmniej paru tygodni. A o tej porze to ciary przy niej przechodzą.

Następna strona »

Blog na WordPress.com.