Się zmienia przede wszystkim pracę. Jestem na wypowiedzeniu i urlopie. Nie wiem na ile niwelowanie tornada, które bezustannie generuje w całym mieszkaniu mój syn, pozwoli odpocząć, ale okazję skrócenia o dodatkowe dwanaście dni roboczych mojej ponad dwuletniej przygody z Asseco skwapliwie wykorzystałem.
Antylaurki największej polskiej korporacji informatycznej nie chce mi się pisać, może kiedy indziej. Ale byłoby o czym.
Ogólnie ostatnimi czasy chce mi się nie za wiele – przemęczenie stanowczo daje mi się we znaki. Zmartwiał nie tylko blog, ale też kontakty ze znajomymi i cała masa innych dziedzin życia. Jedno wielkie nie mam czasu łamane przez nie mam siły. Na urlop najchętniej zamknąłbym się gdzieś, gdzie byłoby dużo, dużo ciszy…
Co po urlopie? Od pierwszego grudnia firma (…) poszerza się o specjalistę ds. IT, który będzie zwalczał użyszkodników, przecierał soczewki w światłowodach i dbał, by obfite żniwo żęło Żętu na serwerach.
A właśnie. Jak już jesteśmy przy narzędziach żniwiarskich, to od pi razy drzwi trzech miesięcy mój system rozumie, jak powiedzieć do niego uname -a i przedstawia się jako:
Linux yoozeq-laptop 2.6.28-16-generic #55-Ubuntu SMP Tue Oct 20 19:48:24 UTC 2009 i686 GNU/Linux
I o ile po zainstalowaniu Firefoksa, jak mówią banery Mozilli, odzyskałem Sieć, o tyle teraz mogę bez skrupułów uskuteczniać żądzę faktycznego panowania nad swoim ThinkPadem, hehehe… :)
Jakiś czas temu, po przeczytaniu tego artykułu doszedłem do wniosku, że Windows XP będzie ostatnim systemem tej firmy użytkowanym przeze mnie osobiście. A że w międzyczasie coraz bardziej doceniałem wolne oprogramowanie (wspomniany FF, Thunderbird, OpenOffice…), ostateczna migracja była tylko kwestą czasu (a dokładnie jego znalezienia). Polecam.
Aha, proszę nie pytać, czy i za ile pojawi się następny post… :)


