yoozeq w snapszotach

13 lis 2009, piątek

Się zmienia

Zaszufladkowany do: Pozostałe — yoozeq @ 23:33

Się zmienia przede wszystkim pracę. Jestem na wypowiedzeniu i urlopie. Nie wiem na ile niwelowanie tornada, które bezustannie generuje w całym mieszkaniu mój syn, pozwoli odpocząć, ale okazję skrócenia o dodatkowe dwanaście dni roboczych mojej ponad dwuletniej przygody z Asseco skwapliwie wykorzystałem.
Antylaurki największej polskiej korporacji informatycznej nie chce mi się pisać, może kiedy indziej. Ale byłoby o czym.
Ogólnie ostatnimi czasy chce mi się nie za wiele – przemęczenie stanowczo daje mi się we znaki. Zmartwiał nie tylko blog, ale też kontakty ze znajomymi i cała masa innych dziedzin życia. Jedno wielkie nie mam czasu łamane przez nie mam siły. Na urlop najchętniej zamknąłbym się gdzieś, gdzie byłoby dużo, dużo ciszy…
Co po urlopie? Od pierwszego grudnia firma (…) poszerza się o specjalistę ds. IT, który będzie zwalczał użyszkodników, przecierał soczewki w światłowodach i dbał, by obfite żniwo żęło Żętu na serwerach.

A właśnie. Jak już jesteśmy przy narzędziach żniwiarskich, to od pi razy drzwi trzech miesięcy mój system rozumie, jak powiedzieć do niego uname -a i przedstawia się jako:
Linux yoozeq-laptop 2.6.28-16-generic #55-Ubuntu SMP Tue Oct 20 19:48:24 UTC 2009 i686 GNU/Linux
I o ile po zainstalowaniu Firefoksa, jak mówią banery Mozilli, odzyskałem Sieć, o tyle teraz mogę bez skrupułów uskuteczniać żądzę faktycznego panowania nad swoim ThinkPadem, hehehe… :)
Jakiś czas temu, po przeczytaniu tego artykułu doszedłem do wniosku, że Windows XP będzie ostatnim systemem tej firmy użytkowanym przeze mnie osobiście. A że w międzyczasie coraz bardziej doceniałem wolne oprogramowanie (wspomniany FF, Thunderbird, OpenOffice…), ostateczna migracja była tylko kwestą czasu (a dokładnie jego znalezienia). Polecam.

Aha, proszę nie pytać, czy i za ile pojawi się następny post… :)

5 lip 2009, niedziela

Snapszot:)

Zaszufladkowany do: Pozostałe — yoozeq @ 20:38

Śpieszę donieść, że żyję i piszę z telefonu, testując operę mini.

1 sty 2009, czwartek

Podsumowania roku…

Zaszufladkowany do: Pozostałe — yoozeq @ 1:58

…nie będzie, bo zwyczajnie nie czuję potrzeby jego pisania. W moim życiu zmieniło się prawie wszystko, w każdym razie bardzo dużo. Szczegóły są dostępne cały czas w archiwum :)

Boże Narodzenie kompletnie przeleciało mi w tym roku przez palce, czego żałuję, choć po części to wina moja własna, braku pewnego przygotowania wewnętrznego… po części przepracowania, przemęczenia i chyba już zatraconej przeze mnie umiejętności wyciszenia się…

Ponieważ czytelników zaniedbałem i z okazji Świąt nie napisałem ani słówka, w chwili obecnej życzę wszystkim, którzy mniej lub bardziej regularnie zahaczają o mój kawałek cyberprzestrzeni, tego, czego najbardziej im potrzeba, tego, co najbardziej ich ucieszy i ogólnie sensownego, dobrego, nie nazbyt monotonnego ale i nie nadmiernie obfitującego w sensacje roku 2009. I niech Moc (Najwyższego) będzie z Wami i osłoni was:)

(… oraz żebyście nigdy nie musieli przesypiać Sylwestra w pustym mieszkaniu, zastanawiając się, czy zadzwonią do was z pracy, żebyście przyjechali na dyżur. I nie mieli dyżuru w Nowy Rok do północy…)

30 sie 2008, sobota

Coś się zaczęło (bis)

Zaszufladkowany do: Pozostałe — yoozeq @ 19:57

Się zaczęło tak nieco poważniej.

27 sierpnia o 17.25 na sali operacyjnej porodówki w Madurowiczu w Łodzi przyszedł na świat Jaś.

Co dalej – Bóg jeden wie :)

24 sie 2008, niedziela

Coś się zaczęło…

Zaszufladkowany do: Pozostałe — yoozeq @ 23:26

..w czwartek przed południem. Nerwowym nieco telefonem o wodach. Potem w sumie nic szczególnego się nie działo.
W piątek nic szczególnego się nie działo.
W sobotę dla odmiany nie działo się nic szczególnego.
Jest niedziela. I nic szczególnego się nie dzieje.

I tak to od czterech dni żonę mam w szpitalu położniczym, a potomka coś nie widać… Tylko sobie wody płodowe ciekną wąską strużką. Cała sytuacja w sumie robi się zawieszona w stanie nieustalonym… Cóż, może jutro lekarze na wszelki wypadek podejmą decyzję o wspomożeniu całej akcji farmakologicznie, bo na dłuższą metę coś takiego korzystne nie jest, ale z drugiej strony przyśpieszać też nie można na siłę. A Wiola, jako mądra kobieta, krojona bez potrzeby być nie chce…

A Wy pomódlcie się, albo chociaż pokibicujcie, proszę:)

PS. Chodzenie po schodach mamy przećwiczone dokładnie, obiema klatkami od podziemi do poddasza…

9 cze 2008, poniedziałek

Snapszot HGW który

Zaszufladkowany do: Pozostałe — yoozeq @ 0:49

konstrucjakompilatorówprawojazdyubuntuginekologegzaminkompetencjny
programowaniewjavieusgduchotasolarispulmonologtramwajetarczyn
siecineuronowenadgodzinyskurczedermatologautobusyemisjagłosu
zarządzanieprojekteminformatycznymdentystapracaalergiafryzjer
niewyspaniekalendarzprasowanieagresjaszkołarodzeniastres
opłatypomylonadostawapizzypośpiechitakk**wawkółkoaaAAAAA!!!…

Pojedyncze
dźwięki,
wyrwane
przytulenia,
skrawki
modlitwy,
które
pozwalają
przetrwać.

{One Republic – “Stop And Stare”}

20 lut 2008, środa

Bezdech i inne aktualności

Zaszufladkowany do: Codzienność, Pozostałe — yoozeq @ 0:35

Bezdech, bo nie ma kiedy odetchnąć. Bo albo Asseco, albo uczelnia, albo setka innych spraw.
Bo wystarczy jednego dnia zapomnieć o lekach i już płuca wszczynają strajk ostrzegawczy. A że żadnego Kaczyńskiego z zagłuszarkami z ABW pod ręką nie ma, to jest problem.
Bo powietrze suche jak pieprz, a śluzówka przez to taka sama. A całości dopełnia przeziębienie.

***

Pewnie się znajdą tacy, których oburzą te dwa słowa: jestem szczęśliwy.
I nie zamierzam być nieszczęśliwy. I nie usiądę i nie zacznę rozpaczać. Ani nad sobą, ani nad swoim życiem, ani nad niczym innym. Choćby nie wiem, jak właściwe się to wydawało (bynajmniej nie mnie).
Bo szkoda czasu i życia.

Wszystko się zaczyna klarować. Organizacyjnie, bo kwestie podstawowe klarować się nie musiały. Bo kocham, bo chcę, bo wierzę, bo ufam. Bo nie jesteśmy i nie będziemy sami. A dobrym ludziom dzięki za dobre słowa i chęć pomocy i niech Bóg wam wynagrodzi.

***

Z niedoboru kontaktu z muzyką może bierze się, że człowieka wzruszy nawet Patrycja Markowska…

8 lut 2008, piątek

Re:

Zaszufladkowany do: Pozostałe — yoozeq @ 5:31

Niniejszy wpis jest odpowiedzą na post Mateusza, który wtrąca się – ku mojemu delikatnemu, pozytywnemu zdziwieniu – spokojnie i konstruktywnie. A skoro napisał publicznie, co napisał, toteż mu publicznie odpowiem. Tu, bo widoczniej, poza tym mylog w konserwacji nocnej nie daje opublikować komentarza.

Kamieni się spodziewałem. Niech lecą. Nie dziwię się.
Wiolę pewnie zaboli, że lecą we mnie. Tylko o to chodzi i to o to się martwię. Bo mnie mogą dosięgać – mężczyzna istota gruboskórna, kamieni się nie boi. Byle tylko ona nie płakała przez to, jak przy poprzedniej Burzy. Bo z nią płakać będzie dziecko. A tego nade wszystko nie chcę.

Czy ja się usprawiedliwiam? Na pewno.
Czy popełniłem błąd? Zdecydowanie. Niejeden.
Zawiedli się na mnie? Na pewno.
Mogą mnie nazwać żałosnym zaprzeczeniem samego siebie, jeśli będą chcieli. A mnie zostanie im przytaknąć.

Od Węcławskiego odróżnia mnie to na przykład, że w żadnym razie nie wyobrażam sobie odstąpienia od Kościoła, wręcz przeciwnie. Oraz skala zdecydowanie.
Węcławski zwątpił w Kościół. Ja poszedłem do Kościoła i Kościołowi w osobie proboszcza oświadczyłem, że chcę zbudować rodzinę temu dziecku. I chcę Boga w tej rodzinie.

Wiem, że już jestem tatą. Wiem, od kiedy. Co dzień się tego uczę.

To o ściganiu było żartem – takim sobie, przyznaję.

Nie masz chyba czego zazdrościć tak naprawdę. Wolę nie zastanawiać się, czy czasem nie zazdroszczę Tobie. I tak mało mam czasu na zastanawianie nad setką dużo bardziej przyziemnych rzeczy, które na mnie teraz czekają. To dlatego też staram się nie myśleć i nie pisać o tym kategoriami “patrzcie, jak spaprałem sprawę, patrzcie, jak przeczę sam sobie, patrzcie, jaki ze mnie hipokryta, patrzcie…” itd. Nie mam komfortu psychicznego w postaci czasu na porządne objechanie się i tłumaczenie sobie jak bardzo dałem ciała. Na żal za tym, co straciliśmy bezpowrotnie, na wyrzucanie sobie, co zaprzepaściłem. Mając ograniczone ilości sił fizycznych i psychicznych muszę w błyskawicznym tempie przygotowywać się do ojcostwa, być większym niż kiedykolwiek wsparciem i podporą dla Wioli, załatwić milion spraw w różnych urzędach i instytucjach rozsianych po województwie i nie wypaść przy tym wszystkim z ról studenta dziennych (sesja trwa, siedem egzaminów) i pracownika firmy. Mam problemy z zasypianiem bo mam w głowie kalkulator zestawiający moje własne dochody z pensji, stypendiów i całej reszty z szacowanymi kosztami utrzymania nas trojga. No zwyczajnie nie mam już sił i czasu na wielkie przeżycie żalu (nie wspominając o refleksjach typu co by było w czasach ST) – niech mnie za to kamienują, że nie mam. Może i dlatego nie widać po moich postach wielkiego żalu. Skupiam się na radości i nadziei, bo mnie napędzają, bo żal nie da mi sił a tylko pogrąży w marazmie. Marazmu teraz boję się przeraźliwie. Może to źle, ale nie będę się nad tym teraz zastanawiał. Wybaczcie mi, że nie pozwolę sobie teraz na załamywanie się.

Odgadłeś mnie poniekąd w wielu aspektach. Wyszło Ci niezłe studium mojej hipokryzji, tudzież niekonsekwencji tudzież… sam nie wiem. Cokolwiek powiem, tak czy siak zabrzmi jak próba usprawiedliwiania się nie wiadomo przed kim. Więc może już zamilknę. Dziękuję za danie mi do myślenia. I niech Bóg ma w opiece tych, którzy przejdą kryzys uświadomiwszy sobie, że Karol jest człowiekiem grzesznym. Że Karol nie umiał (powiecie, że nie chciał, nazywajcie jak chcecie) żyć tym, co głosił.

Słusznie robisz, nie mówiąc mi, co powinienem. Generalnie unikanie tego chyba jest zwykle najwłaściwsze.

Za modlitwę dziękuję. Także w imieniu śpiących teraz parędziesiąt kilometrów ode mnie Wioli i dziecka.

Bez odbioru.

20 sty 2008, niedziela

SuspendMode = on;

Zaszufladkowany do: Pozostałe — yoozeq @ 18:20

Służba prasowa bloga yoozeq.wordpress.com poinformowała w dniu dzisiejszym o godzinie 18:20 o bezterminowym zawieszeniu prowadzenia bloga. Odmówiono przy tym komentarza i nie podano jakiegokolwiek uzasadnienia przyczyn tej decyzji.
___

Nie chce mi się. Nie mam czasu ani siły, o życiu wewnętrznym pisać tu nie będę z przyczyn, których nie mam zamiaru ani obowiązku tłumaczyć, techblogi niech piszą ci, którzy mają kiedy (jak ja im zazdroszczę czasu na gmeranie), całą resztę zostawmy. Może po prostu wyrosłem z pewnej konwencji, a nie skrystalizowała się jeszcze nowa.
Sensu kasowania nie widzę, zresztą nie robiłem tego nigdy. Najwyżej wszystko będzie się powoli przykrywało coraz większą warstwą cyfrowego kurzu.
Strona Kontakt działa i jest aktualna – w każdej sprawie prócz próśb o uzasadnienie mojej decyzji.
Pozdrawiam wszystkich czytelników stałych i niestałych – do przeczytania gdzieś, kiedyś, może.

12 sty 2008, sobota

Przegląd

Zaszufladkowany do: Pozostałe — yoozeq @ 0:49

Przejrzyjmy migawki z ostatnich czasów…

Trochę strachu. Coraz mniej.
Mam tylko nadzieję, że czego by nie przyniosła przyszłość, będę sobą i nie dam się porwać prądowi rzeczywistości. Że nie będę szedł sam ze sobą na kompromis.
Świat się zmienił delikatnie. Nie tylko dlatego, że jedenaście dni temu zmieniła się cyferka w roku. I może się zmienić daleko bardziej.
I wiem tylko, że chcę zostać sobą. W tym czasie, w którym mam mało czasu i miejsca dla siebie samego. Szukać cały czas w tym wszystkim Boga, miłości (wiem, powtarzam się, Miłość wymieniłem pierwszą), sensu i ładu.
I naprawdę jestem ciekaw, jak to wszystko będzie wyglądało za dwa lata.
Bo oczywiście nie opuszcza mnie moje permanentne przekonanie, że będzie dobrze. Że sobie poradzimy i ze światem, i z najbliższym otoczeniem i ze sobą…

Dookreślenie. Parę bardzo istotnych rzeczy nazwanych jasnymi i bezdyskusyjnymi słowami, ujętych w wielkie litery.

Bardzo nieprzyjemne w brzmieniu i drażniące słowa, powtarzające się w opisach na IM oraz rozmowach: sesja, kolokwium, projekt, egzamin
Cholernie chciałbym jednak mieć już te studia za sobą.

Migawka z chwili obecnej:
Powietrze przesycam świetnymi dźwiękami (L.U.C & Rah feat. Maria Peszek & PMX – Hemoglobina, podziękowania dla Młodego za ten kawałek). Doprawiam smakiem Lipton Taste of London. I te nuty wraz z teiną czynią atmosferę tego pokoju… hmm… delikatnie niesamowitą.

Następna strona »

Blog na WordPress.com.