yoozeq w snapszotach

1 mar 2009, niedziela

Czemu zdjęć Jasia nie ma na naszej-klasie?

Zaszufladkowany do: Komputery i Internet, Przemyślenia — yoozeq @ 20:24

Ostatnio spytała mnie o to koleżanka z podstawówki.

Nie wrzuciłem ich tam. I nie wrzucę.
Nim uzasadnię dlaczego, wykonajcie proszę jeden prosty test.

  1. Jeśli jesteście właśnie zalogowani na n-k, wylogujcie się.
  2. Kliknijcie tu. Zwróćcie uwagę, że zdjęcie pochodzi z serwera n-k
  3. a teraz tu
  4. na koniec sprawdźcie tutaj ile jest osób, które też mogą obejrzeć mnie i setki tysięcy innych fotek, nie będąc zalogowanym, ergo – nie mając nawet konta na n-k, żadnych specjalnych narzędzi ani wiedzy i nie spędzając na poszukiwaniach nawet pięciu sekund.

Jeśli ktoś chciałby coś powiedzieć o możliwości dodania zdjęcia do prywatnej galerii, to zapewniam, że powyższe metody z powodzeniem to omijają. Oraz, że wśród kilkudziesięciu/kilkuset waszych znajomych na portalu na pewno znajdzie się ktoś, kto zabezpieczył profil banalnym do odgadnięcia hasłem.

Pokazać bezbronnego Jasia półtoramiliardowej publiczności, to nic innego jak dać wolny dostęp do jego zdjęć:

  • różnym “krejzi” nastolatkom obrabiającym te zdjęcia w dziwny sposób i oprawiającym w jakieś chore podpisy (przykład tutaj)
  • wszystkim pedofilom świata, którzy je skwapliwie skopiują i będą się nimi wymieniali
  • wszystkim psycholom, którzy zanim będą chcieli go porwać lub skrzywdzić (bo nie spodoba im się coś w nim/jego rodzicach/dziadkach/dowolne inne), będą potrzebowali dokładnych informacji o tym jak wygląda jego rodzina, jego ubrania, co gdzie leży w naszym mieszkaniu…
  • jego przyszłym kolegom ze szkoły podstawowej/średniej/wyższej, kiedy ostatnią rzeczą, jakiej się pragnie, jest to, żeby wszyscy dookoła (włączając potencjalną sympatię, klasowych wrogów i głupich nauczycieli), wiedzieli jak wyglądałeś/aś w pieluchach, ze skazą białkową na twarzy i plamą z zupki na śpioszkach.
  • przyszłemu pracodawcy

Dodajmy do tego, że archiwa internetowe (przykład: http://web.archive.org albo cache Google’a) są w stanie przechować przez lata nawet to, co usunęliśmy z naszej-klasy.

Duma świeżo upieczonych rodziców z potomstwa jest rzeczą naturalną. Tylko jakoś nie widzę, żeby wiedzeni tą dumą przyklejali zdjęcia swojego dziecka na wszystkich słupach ogłoszeniowych wszystkich miast świata i uznawali to za normę… A powieszenie ich na n-k niczym się nie różni. Może tylko tym, że ściągnąwszy je z sieci łatwiej je obrobić w sposób niepożądany dla osoby na nim uwiecznionej.

Podsumowując – kiedy Jaś będzie na tyle świadom, żeby móc samemu umieścić swoje zdjęcia w sieci, to to zrobi. Albo nie. Owszem, jestem szczęśliwy i dumny z syna, ale chęć pochwalenia się nim przed całym światem w sposób trwały i nieodwołalny byłaby moim zdaniem nie tylko naruszeniem jego wolności, ale i niepotrzebnym narażaniem.

Blog na WordPress.com.