Bezdech, bo nie ma kiedy odetchnąć. Bo albo Asseco, albo uczelnia, albo setka innych spraw.
Bo wystarczy jednego dnia zapomnieć o lekach i już płuca wszczynają strajk ostrzegawczy. A że żadnego Kaczyńskiego z zagłuszarkami z ABW pod ręką nie ma, to jest problem.
Bo powietrze suche jak pieprz, a śluzówka przez to taka sama. A całości dopełnia przeziębienie.
***
Pewnie się znajdą tacy, których oburzą te dwa słowa: jestem szczęśliwy.
I nie zamierzam być nieszczęśliwy. I nie usiądę i nie zacznę rozpaczać. Ani nad sobą, ani nad swoim życiem, ani nad niczym innym. Choćby nie wiem, jak właściwe się to wydawało (bynajmniej nie mnie).
Bo szkoda czasu i życia.
Wszystko się zaczyna klarować. Organizacyjnie, bo kwestie podstawowe klarować się nie musiały. Bo kocham, bo chcę, bo wierzę, bo ufam. Bo nie jesteśmy i nie będziemy sami. A dobrym ludziom dzięki za dobre słowa i chęć pomocy i niech Bóg wam wynagrodzi.
***
Z niedoboru kontaktu z muzyką może bierze się, że człowieka wzruszy nawet Patrycja Markowska…


