yoozeq w snapszotach

8 lut 2008, piątek

Re:

Kategoria wpisu: Pozostałe — yoozeq @ 5:31

Niniejszy wpis jest odpowiedzą na post Mateusza, który wtrąca się - ku mojemu delikatnemu, pozytywnemu zdziwieniu - spokojnie i konstruktywnie. A skoro napisał publicznie, co napisał, toteż mu publicznie odpowiem. Tu, bo widoczniej, poza tym mylog w konserwacji nocnej nie daje opublikować komentarza.

Kamieni się spodziewałem. Niech lecą. Nie dziwię się.
Wiolę pewnie zaboli, że lecą we mnie. Tylko o to chodzi i to o to się martwię. Bo mnie mogą dosięgać - mężczyzna istota gruboskórna, kamieni się nie boi. Byle tylko ona nie płakała przez to, jak przy poprzedniej Burzy. Bo z nią płakać będzie dziecko. A tego nade wszystko nie chcę.

Czy ja się usprawiedliwiam? Na pewno.
Czy popełniłem błąd? Zdecydowanie. Niejeden.
Zawiedli się na mnie? Na pewno.
Mogą mnie nazwać żałosnym zaprzeczeniem samego siebie, jeśli będą chcieli. A mnie zostanie im przytaknąć.

Od Węcławskiego odróżnia mnie to na przykład, że w żadnym razie nie wyobrażam sobie odstąpienia od Kościoła, wręcz przeciwnie. Oraz skala zdecydowanie.
Węcławski zwątpił w Kościół. Ja poszedłem do Kościoła i Kościołowi w osobie proboszcza oświadczyłem, że chcę zbudować rodzinę temu dziecku. I chcę Boga w tej rodzinie.

Wiem, że już jestem tatą. Wiem, od kiedy. Co dzień się tego uczę.

To o ściganiu było żartem - takim sobie, przyznaję.

Nie masz chyba czego zazdrościć tak naprawdę. Wolę nie zastanawiać się, czy czasem nie zazdroszczę Tobie. I tak mało mam czasu na zastanawianie nad setką dużo bardziej przyziemnych rzeczy, które na mnie teraz czekają. To dlatego też staram się nie myśleć i nie pisać o tym kategoriami “patrzcie, jak spaprałem sprawę, patrzcie, jak przeczę sam sobie, patrzcie, jaki ze mnie hipokryta, patrzcie…” itd. Nie mam komfortu psychicznego w postaci czasu na porządne objechanie się i tłumaczenie sobie jak bardzo dałem ciała. Na żal za tym, co straciliśmy bezpowrotnie, na wyrzucanie sobie, co zaprzepaściłem. Mając ograniczone ilości sił fizycznych i psychicznych muszę w błyskawicznym tempie przygotowywać się do ojcostwa, być większym niż kiedykolwiek wsparciem i podporą dla Wioli, załatwić milion spraw w różnych urzędach i instytucjach rozsianych po województwie i nie wypaść przy tym wszystkim z ról studenta dziennych (sesja trwa, siedem egzaminów) i pracownika firmy. Mam problemy z zasypianiem bo mam w głowie kalkulator zestawiający moje własne dochody z pensji, stypendiów i całej reszty z szacowanymi kosztami utrzymania nas trojga. No zwyczajnie nie mam już sił i czasu na wielkie przeżycie żalu (nie wspominając o refleksjach typu co by było w czasach ST) - niech mnie za to kamienują, że nie mam. Może i dlatego nie widać po moich postach wielkiego żalu. Skupiam się na radości i nadziei, bo mnie napędzają, bo żal nie da mi sił a tylko pogrąży w marazmie. Marazmu teraz boję się przeraźliwie. Może to źle, ale nie będę się nad tym teraz zastanawiał. Wybaczcie mi, że nie pozwolę sobie teraz na załamywanie się.

Odgadłeś mnie poniekąd w wielu aspektach. Wyszło Ci niezłe studium mojej hipokryzji, tudzież niekonsekwencji tudzież… sam nie wiem. Cokolwiek powiem, tak czy siak zabrzmi jak próba usprawiedliwiania się nie wiadomo przed kim. Więc może już zamilknę. Dziękuję za danie mi do myślenia. I niech Bóg ma w opiece tych, którzy przejdą kryzys uświadomiwszy sobie, że Karol jest człowiekiem grzesznym. Że Karol nie umiał (powiecie, że nie chciał, nazywajcie jak chcecie) żyć tym, co głosił.

Słusznie robisz, nie mówiąc mi, co powinienem. Generalnie unikanie tego chyba jest zwykle najwłaściwsze.

Za modlitwę dziękuję. Także w imieniu śpiących teraz parędziesiąt kilometrów ode mnie Wioli i dziecka.

Bez odbioru.

Liczba komentarzy: 4 »

  1. Jak bez odbioru, to nie odbieraj :).

    Chciałem tylko powiedzieć, że porównanie do Węcławskiego było bardzo nieprecyzyjne, a odnosiło się jedynie do pewności siebie.

    Dodać również, że bardzo się cieszę. I naprawdę jestem całym sercem po stronie prawdy, bo prawda nas wyzwoli, czy jakoś tak :).

    No i zakończyć, że piszę właściwie po to, żeby nie zostawiać bez komentarza. Bo takich rzeczy nie zostawia się bez komentarzy :P.

    Pray4U allways.

    Komentarz autor Mateusz — 8 lut 2008, piątek @ 16:09

  2. Napisałam co wiedziałam pod ostatnim postem.
    Teraz przeczytałam jeszcze ten i raz jeszcze Was ściskam.

    Komentarz autor Effciak — 8 lut 2008, piątek @ 18:14

  3. Chciałam coś mądrego napisać, ale nie jestem dość mądra. W ogóle to chyba nie przyznaję sobie prawa głosu. Tylko Ci powiem, że jestem z Tobą i modlę się. Oby Wam się udało, obyście dali radę.

    Komentarz autor nutka — 8 lut 2008, piątek @ 21:31

  4. Trzymaj się Karolu.
    Zmężniałeś.
    A ja śmiałem na Tobie kreskę kiedyś położyć… ;)
    Ludzie się zmieniają. Na lepsze.

    Komentarz autor thorn3 — 12 lut 2008, wtorek @ 15:45

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu. Adres TrackBack

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com.