yoozeq w snapszotach

6 lut 2008, środa

Nowa Droga, Nowa Nadzieja

Kategoria wpisu: Przemyślenia — yoozeq @ 22:28

Przelatuję myślą przez zeszły rok i nadziwić się nie mogę temu, w jakim tempie potoczyły się wydarzenia.
Rok temu moja bardzo dobra koleżanka, przyjaciółka prawie, bardzo potrzebowała mojego wsparcia… znacie resztę tej historii, prawda? Dziś jest najważniejszą kobietą mojego życia.

Z tamtych dni, z końca lutego i początków marca zeszłego roku pamiętam bardzo specyficzne wrażenie. Wrażenie, które chyba najlepiej da się opisać określeniem Nowa Nadzieja. Takie wewnętrzne przeczucie, że zaczyna się coś wielkiego, ważnego i pięknego. Początek nowej drogi. I choć nie wiadomo dokładnie, gdzie nas ta droga zaprowadzi, to prowadzi w dobrą, właściwą stronę.

Oczywiście nie obyło się bez potknięć, zawodów, porażek, rozczarowań. Sporo dowiedzieliśmy się o tym, co potrafimy, czego nie potrafimy, czego chcemy a czego w żadnym razie nie. Ale wrażenie pozostało. Droga mimo wszystko właściwa i kolejne kroki za nami.

Dokładnie to samo ma we mnie miejsce teraz. Czuję, że zaczyna się coś dobrego i ważnego. I to będzie dalece większe i poważniejsze, niż wszystko, co miało w moim życiu miejsce kiedykolwiek wcześniej.

I pojęcia nie macie, jak się z tego cieszę.

12 kwietnia 2008 o 16.00 w kościele Najświętszej Maryi Panny w Tomaszowie Mazowieckim powiemy sobie “tak” przed Panem Bogiem. A na początek września planowane jest przyjście na świat naszego pierwszego dziecka:)

Liczba komentarzy: 19 »

  1. Uprzedzę kilka komentarzy - tak, załatwianie ślubu w dwa miesiące, w trakcie sesji może nie jest rzeczą najprzyjemniejszą. Ale tak czy siak po każdej kolejnej wizycie w każdej kolejnej instytucji (parafia jedna, druga, trzecia, USC, UM…) wychodzimy coraz szerzej uśmiechnięci. Tak, chcemy tego i to zaraz:)

    Komentarz autor yoozeq — 6 lut 2008, środa @ 22:28

  2. Odpowiadając na pytanie otrzymane przed chwilą: ta, to jest dziecko w sensie dziecka, a nie metafora:D

    Komentarz autor yoozeq — 7 lut 2008, czwartek @ 0:36

  3. Ktoś tu coś mówił o zamykaniu bloga czy coś takiego? :) Muszę tylko pogratulować - wyprzedziliście nas :D.

    Komentarz autor Mateusz — 7 lut 2008, czwartek @ 22:05

  4. Gratuluję Wam baaardzo serdecznie :)
    Aż się miło czyta!

    Powodzenia życzę i pozdrawiam, całą “trójeczkę” :)

    Komentarz autor magdaef — 7 lut 2008, czwartek @ 22:46

  5. Zamykaniu? Jaki zamykaniu? O zawieszeniu była mowa.
    Dziękujemy :)

    Komentarz autor Wiola — 7 lut 2008, czwartek @ 22:46

  6. Dziękujemy:)

    Komentarz autor yoozeq — 7 lut 2008, czwartek @ 22:48

  7. no powiem Ci zaskoczyliście mnie nielekko… gratuluję bardzo bardzo, zresztą już gratulowałam u Wioli:) żyłka mi lata, ta na skroni, wiesz, że my musimy do września czekać:P

    Komentarz autor virginsuicide — 7 lut 2008, czwartek @ 23:00

  8. Karol… Karol… Karol… gratuluje rodzącego się ojcostwa:)

    Komentarz autor goodwitch — 7 lut 2008, czwartek @ 23:11

  9. ‘Karol… Karol… Karol…’ to też jest to, co mi ciągle po głowie chodzi, Gódwiczu drogi:)

    Komentarz autor virginsuicide — 7 lut 2008, czwartek @ 23:17

  10. ja Ci dam Gódwiczu moja ty Grafomanko;P

    Komentarz autor goodwitch — 7 lut 2008, czwartek @ 23:26

  11. Wow, goodwitch mowi do mnie ludzkim głosem:) Jak miło:)

    Komentarz autor yoozeq — 7 lut 2008, czwartek @ 23:50

  12. Cóż… czas, żeby odezwał się ktoś z grona oazowiczów:
    WSTYD, WSTYD WSTYD I JESZCZE RAZ WSTYD!!!!! Nie jesteś godzien nazywać się animatorem, dałeś najgorszy przykład jaki tylko był możliwy! Ten, który śmiał oceniać postępowanie innych okazał się gorszy od nich… I ty jeszcze jesteś szczęśliwy?!!! Dziecko zostało poczęte w grzechu!!! Niby nie jest niczemu winne, ale z czego tu się cieszyć?! Czy prawdziwe szczęście można budować na grzechu?! Nie umiałeś docenić prawdziwych wartości! Powinni wytykać was palcami! Jak o tym myślę, to mam wrażenie, że bł. ks. Blachnicki przekręca się w grobie… i niedobrze mi się robi… Dobrymi uczynkami można się chwalić, ale nie grzechem! Zamiast się wstydzić, to się tym chełpisz! Za grzechy się nie gratuluje!

    Komentarz autor Anonim — 8 lut 2008, piątek @ 0:10

  13. Drogi Anonimie, muszę się zgodzić z tym, co piszesz. Ale i Ty powinieneś się zastanowić: Bóg z każdego zła jest w stanie wyprowadzić dobro. Pomyśl, że Bóg chciał właśnie tego dziecka, i to dziecko właśnie miał zaplanowane. To dziecko musiało się począć właśnie w ten sposób. I nie, nie przed oazą i nie przed księdzem Blachnickim trzeba się tu wstydzić. Może tylko tego, że tyle rzeczy się gadało, tyle się pouczało, tyle się kazań innym wystawiało, tyle mądrych słów o dojrzałych decyzjach. Ale powiem Ci - stało się. Nie odwrócisz biegu czasu. A Oaza powinna być od tego, żeby wspierać osoby, które tego wsparcia potrzebują.

    Nie gratuluję grzechu. Gratuluję rychłego ślubu i tego, że jednak postanowił pokochać. Postanowili. I że szybko wezmą ślub.

    Nie wiem tylko jak ja bym potem powiedział swojemu dziecku, jak wytłumaczyłbym jemu te wszystkie zasady…

    Chyba trzeba nauczyć kochać. A potem samo wyjdzie.

    I jeszcze jedno - jeśli jesteś z Oazy i wygłaszasz takie słowa, mógłbyś się podpisać.

    Karolu, mam nadzieję, że nie usuniesz tych komentarzy…

    Komentarz autor Mateusz — 8 lut 2008, piątek @ 0:26

  14. Nie usunę, nie mam zamiaru. Usuwam tylko spam (który nie zatrzyma się w wordpressowym filtrze) i komciożądne konkursikowe słit trzynastki.

    Anonimów się ponoć nie komentuje, nie wiem, czy to robić. Widocznie jest zainteresowany/a tylko osądzaniem nas zza swojej neostrady i swojego nie-podpisu. Lżej mu/jej pewnie po napisaniu tego.

    Tak swoją drogą to właśnie jestem poniekąd ciekaw, ilu oazowiczów i “oazowiczów” weźmie teraz kamienie i zacznie rzucać je we mnie, Wiolę i dziecko… Mam tylko nadzieję, że na Wioli się to źle nie odbije.
    Sugestia, że napisałem to wszystko z chęci pochwalenia się grzechem jest doprawdy…. hmm… (żeby nie być niegrzecznym) nieprzemyślana. Miałem to ukrywać przed światem? Wtedy wyszedłbym na jeszcze większego hipokrytę. Wstyd - owszem, ale nie życie wstydem. Fakt - przegraliśmy coś. Ale bynajmniej nie mamy zamiaru przegrać reszty życia. Ani rozdzierać szat. Ani uznać się za ostatecznie przegranych, beznadziejnych i zaprzestać szukania Boga. Wręcz przeciwnie. Skoro powierzył nam - właśnie takim, jacy jesteśmy - nowe życie, to po coś to zrobił i tym bardziej będziemy próbowali zwrócić się ku Niemu. I z Nim to przeżyć. I wrócić kiedyś na łono Oazy, która nawiasem mówiąc miała ogromny, pozytywny wpływ na kształtowanie się mojej osoby, za co do dziś jestem jej wdzięczny. Mimo że formowali mnie animatorzy, którzy są ludźmi. Grzesznymi ludźmi, zaznaczę, jak wszyscy.

    “Niby nie jest niczemu winne, ale…” ale może od razu na czole mu napiszmy, co i kiedy zrobili jego rodzice, tak? A, mnie też, bo też jestem przedślubny. I dzieciom poczętym w gwałtach małżeńskich, pozamałżeńskich, przez banki nasienia i nade wszystko w małżeństwach niesakramentalnych.
    “Czy prawdziwe szczęście można budować na grzechu?!” - czyli zamiar założenia rodziny, uświęcenia jej sakramentem i uczciwego, prawego przeżycia reszty wspólnych lat to budowanie na grzechu. OK. Nie ośmielam się mieć dalszych pytań.
    Chęć podzielenia się radością z faktu, że zakładam rodzinę, jest także, jak widać, nienaturalna i niewłaściwa. I chyba lepiej byłoby, gdyby mnie ten fakt smucił. Dobra.
    Tyle w odpowiedzi Anonimowi. I tak napisałem sporo więcej, niż zamierzałem. I życzę mu/jej spokojnego snu i niewzruszonej ręki w dalszym rzucaniu kamieniami.

    Jak ja to wszystko wytłumaczę dziecku? Nie wiem. Ale pewien pomysł już mam. I paręnaście lat na przemyślenia.
    Dzięki, Mateuszu, za w miarę trzeźwe spojrzenie na wszystko.

    Komentarz autor yoozeq — 8 lut 2008, piątek @ 1:35

  15. Aż sobie pozwolę skomentować… Tym bardziej, że sama przesunęłam datę ślubu, bo tak po prostu chciałam, a okoliczności są sprzyjające. Po pierwsze to gratuluję raz jeszcze, po drugie to mam wrażenie, prawdopodobnie błędne, ale jednak, że tu jakieś wyścigi są czy coś… Różnie się w życiu układa, tak samo jak mówi się różne rzeczy, chociaż uważam, że trzeba być konsekwentnym i tak samo umieć ponosić konsekwencje… A zwłaszcza uważać na to, co się mówi. Może mnogość ślubów powinna dać nam do myślenia, po co ten sakrament jest. A zarazem po co jest narzeczeństwo… Czekanie nie jest bezsensu. Z tego też trzeba się cieszyć. A wracając do Karola… Pewnie tak faktycznie miało być. Tylko, że ludzie czasem potrzebują widzieć, że są inni, co podobnie myślą.

    Komentarz autor Magdalena — 8 lut 2008, piątek @ 1:39

  16. To ja też w takim razie coś powiem, chociaż chciałam pozostać cicho.

    Powiem otóż tyle, że bardzo szanuję Karola. Nie to, co zrobił, tylko Jego samego i jego Wiolę (chociaż nigdy jej na oczy nie widziałam).
    Dlaczego? Dlatego, że ZAWSZE przyznawał się do Swojej słabości. Śmierdziało mi to ekshibicjonizmem i sama nigdy do takich rzeczy publicznie bym się nie przyznała - ale szanuję to, bo grał czysto i mimo, że nie pochwalał takich zachowań, to nigdy nikomu nie wciskał, że sam robi wszystko w porządku.
    Tylko podkreślał, że upadał - i starał się za każdym razem podnosić. I to szanuję. Nie wciskał nikomu ciemnoty, że nie odczuwa pociągu seksualnego, że nie ma ochoty na to i owo, ani że żyje w stuprocentowym celibacie fizycznym.

    I teraz też potrafił się przyznać - powiedzieć o wszystkim bardzo publicznie, chociaż na pewno wiedział, że zaraz posypią się na Niego kamienie. A przecież nie musiał, bo to Ich prywatna sprawa.

    I dlatego nie będę krytykować ani Jego, ani Wioli, bo to nie jest czarno-białe. W tym momencie zachował się tak, jak trzeba - bierze ślub. I ja wiem, że Im jest ciężko. Obojgu. Bo wiem, jakie mieli poglądy w tym temacie. I sama nie mam zamiaru Im dokładać.

    Bo też byłam w Oazie, bo też mam pewne poglądy, a przede wszystkim dlatego, że też jestem człowiekiem i wiem, jak to boli, gdy coś nie dzieje się po naszej myśli i gdy się po prostu ze sobą przegrywa.

    Państwo Szafrańscy, trzymam za Was kciuki. Za całą Trójkę.
    A Ty się, Fiolku nie denerwuj niczym, bo dziecku zaszkodzi.

    Komentarz autor Effciak — 8 lut 2008, piątek @ 18:11

  17. Karolu, to i ja sie dołączę do komentowania (jako przedstawiciel oazy).

    Wierzę, ze będzie dobrze. Cieszę się i gratuluję Wam ślubu! Sakrament doda Wam łaski na całe życie. I wiem, ze pomoże Wam też otoczyć dzieciątko najlepszą opieką i Miłością.

    Wiem, jak trudno o czystość. Wierzę też, że z Bożą pomocą każdy może wytrwać. Coś u Was zawiodło, coś zaszwankowało i sami dokładnie poniesiecie bardzo poważne konsekwencje. Nie mówię o dziecku i małżeństwie, bo to sama radość, a w Waszym przypodku po prostu duże przyspieszenie. Mówię o tym, że zabrakło Wam tego czasu wstrzemięźliwości, który mogłbyć kluczowy w czasie waszego wsrastania i dojrzewania do Miłości. JAkieś rany spowodowane tym grzechem w Was zostaną i będą kłuć, dlatego Wasza droga będzie trudniejsza… Ale moc sakramentu wszystko przemieni. Wierzę w to całym sercem!

    Z rad ode mnie: wykorzystajcie dobrze te dwa miesiące. Módlcie sie razem jak najwięcej, zawierzajcie przyszłosć Bogu. Moze warto byłoby wpaść na kongregacje do Częstochowy i prosić Czarną Madonne o wstawiennictwo? Jeszt szybko, ale ten krótki czas narzeczeństwa moze być też świętym czasem! Nie zmarnujcie go!

    Sto buziaków dla całej trójki! Pamietam o Was!

    Komentarz autor Lila — 9 lut 2008, sobota @ 22:49

  18. Hmmm.
    Odjazd pociągu - 12:45, przyjazd - 14:59.

    A jest coś ciekawego do oglądania w Tomaszowie, co by nadwyżki czasowe przed i po Waszym ślubie wykorzystać? :)

    Komentarz autor nkoder — 21 lut 2008, czwartek @ 23:16

  19. Możesz wpaść do muzeum na POW, w soboty za darmoszke :P

    Komentarz autor Wiola — 22 lut 2008, piątek @ 21:23

Wątek RSS dla komentarzy do tego wpisu. Adres TrackBack

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com.