Załapałem ostatnio parę rzeczy. I cieszę się z tego bardzo. Wybaczcie wszyscy, że nie napiszę, o co chodzi, ale wywołałbym tylko flame’a.
Tak czy siak się cieszę.
{Justin Timberlake - “Cry Me A River” (Nobel dla Timbalanda!!!)}
Załapałem ostatnio parę rzeczy. I cieszę się z tego bardzo. Wybaczcie wszyscy, że nie napiszę, o co chodzi, ale wywołałbym tylko flame’a.
Tak czy siak się cieszę.
{Justin Timberlake - “Cry Me A River” (Nobel dla Timbalanda!!!)}
Bo może być treść posta między bajtami (szczególnego znaczenia nabiera to przy unikodzie, a WordPress tak to trzyma). Może być muzyka pomiędzy dźwiękami i prawda pomiędzy faktami. Tak jak jest coś pomiędzy komórkami mojego ciała, jak są nitki DNA gdzieś między cząsteczkami H20.
Jest treść posta pomiędzy bajtami, są moje nie za bardzo pozbierane myśli gdzieś dookoła.
I jest droga pomiędzy zakrętami i przebłyski jasności gdzieś między czarnymi nićmi.
Są kawałeczki normalności między całą tą wysokociśnieniową mieszanką wszystkich przeżytych euforii i rozpaczy.
Nie chcę Go znaleźć. Chcę go szukać.
Nie chcę do Niego dojść, chcę iść za Nim. Być zajętym szukaniem Jego śladów w codzienności. Przez codzienność być prowadzonym.
Nie uciszać siebie na siłę, ale sprawić, by moje wnętrze mówiło w miarę składnie i sensownie.
Chorować na coraz łagodniejsze odmiany dżumy, nie leczyć ich cholerą. I w końcu dojść do tego pułapu, w którym raz na jakiś czas łapie się katar…
Jest treść posta pomiędzy bajtami.
Idę spać.
___
/informatyków-pasjonatów informuję, że nie użyłem żadnych technik steganograficznych, nie szarpcie się z badaniem posta edytorem szesnastkowym/
Niepodobne to do mnie, ale jak próbuję sklecić w głowie choć jedno sensowne zdanie o tym, jak się czuję i co się we mnie dzieje, to nie jestem w stanie.
Czuję się jak waveform z epoki loudness war. I idę o zakład, że żadna z czytających tego posta osób nie zrozumie, co mam na myśli.
{Coma - “ZSWAŚZ” (z intrem włącznie)}