Ani słowa wam nie powiem, na kogo zagłosuję. Kto mnie zna, pewnie się domyśla. Ale przede wszystkim jedna rzecz - zagłosuję.
Nie ma ludzi idealnych. W partii, która dostanie ode mnie krzyżyk, są na pewno porządni, uczciwi i odpowiedzialni ludzie oraz kłamcy, karierowicze i złodzieje. Tak jak w każdej Nie mogę mieć nawet pewności, czy człowiekowi, przy nazwisku którego ten krzyżyk postawię, będzie bliżej do pierwszej, czy drugiej grupy.
Wysiliłem się. Pomyślałem. Zastanowiłem się. Poczytałem, posłuchałem, pooglądałem. I spróbowałem wyrobić sobie jakieś zdanie, które pozwoli mi podjąć decyzję w sposób możliwie nieprzypadkowy. Bo wyszedłem z założenia, że ją podejmę. Że zagłosuję, bo to mój obowiązek.
Tak, ja też miałem nieraz wyżej uszu wiadomości o kolejnych kłótniach, aferach, roszadach koalicyjnych, personalnych, czasem wręcz polityki w ogóle. Też czasem kusiło mnie, żeby pomyśleć “oni wszyscy są tacy sami, chodzi im tylko o kasę/władzę/karierę/dopisać wg uznania”. Ale to nie jest rozwiązanie. Nie wszyscy ludzie są źli, więc nie każdy lekarz to łapówkarz, nie każda pielęgniarka jest gburowata, nie każdy polityk to chory na władzę złodziej próbujący wcisnąć kolegów na wszystkie możliwe intratne stanowiska. Po prostu statystycznie byłoby to niemożliwe.
Wyszedłem ostatnio z założenia, że ludzie nie idący na wybory “bo mnie to nie interesuje”, “bo nie ma na kogo głosować”, “bo co jeden mój głos zmieni” tak naprawdę wszyscy zakreślają jedno pole na karcie do głosowania. Pole, które powinno być opisane mniej więcej tak:
[x] MAM TO GDZIEŚ. NIE INTERESUJE MNIE, KTO I JAK MNĄ BĘDZIE RZĄDZIŁ I WYDAWAŁ PIENIĄDZE Z MOICH PODATKÓW. NIE CHCĘ, ŻEBY KTOKOLWIEK ROZLICZAŁ SIĘ PRZEDE MNĄ ZE SWOICH OBIETNIC, NIE MAM ZAMIARU KORZYSTAĆ Z PRAWA, KTÓRE DAŁA MI DEMOKRACJA. UROCZYŚCIE OBIECUJĘ PRZEZ NASTĘPNE CZTERY LATA NIE ODZYWAĆ SIĘ ANI SŁOWEM O POLITYCE - W KOŃCU ONA MNIE NIE INTERESUJE, NIE CHCĘ MIEĆ NA NIĄ ŻADNEGO WPŁYWU I W ŻADEN SPOSÓB ZA NIĄ ODPOWIADAĆ.
Tak, dokładnie - uważam, że jeśli ktoś dobrowolnie rezygnuje z prawa do głosowania, to powinien być konsekwentny i nie zabierać potem głosu co do wyniku wyborów, samej władzy i jej decyzji. W końcu opowiedział się za opcją “wszystko mi jedno”. Nie skorzystałeś z prawa głosu - nie zabieraj głosu.
Nie masz na kogo głosować? Żaden kandydat Ci nie odpowiada? Idź i oddaj pustą kartę albo zakreśl wszystkie kwadraciki - jedno i drugie czyni głos nieważnym. Jeśli w skali kraju będzie np. 4,5 miliona nieważnych głosów, to to będzie o czymś świadczyć. I może wywoła ogólnonarodową dyskusję. I refleksje polityków. A ty będziesz zasypiał z czystym sumieniem, bo się jednoznacznie wypowiedziałeś.
Jeszcze nie zamierzam wiać z tego kraju. A co za tym idzie - nie jest mi wszystko jedno. I mam nadzieję, że wam też.
Idźcie na wybory.