I teraz, po tym wszystkim, o czym wiemy tylko my troje, po środzie, która przypomniała mi trochę najgorszy okres życia - z zerowym poczuciem bezpieczeństwa i niemożnością zniesienia codzienności, po czwartku, z którego zapamiętam trzeszczący w posadach plan na życie oraz egzamin z tego, co w nim (życiu) najważniejsze, po piątku z biegiem na autobus przez ciemność, po sobocie i niedzieli, kiedy z pewnym trudem odzyskiwałem dawny spokój i nadzieję…
Po tym wszystkim napiszę wam tylko trzy słowa, których strasznie długo tu nie pisałem. Bo jakoś niby nie było okazji. A przecież widać to na każdym kroku, jeśli się chce to zobaczyć.
JEST
WIELKI
:)
{Placebo - “Running Up That Hill” - absolutnie przegenialny cover Kate Bush. Oryginał zresztą też polecam.}



Ciężko mi u Ciebie komentować. Ale skomentuję. Tak. Masz rację. Pan jest wielki. I może interesuje Cię choć trochę to, że potrzebowałem dwóch lat, by w to ponownie uwierzyć, tak prawdziwie i do końca. Ale przecież, gdybym tylko zechciał naprawdę wcześniej wybaczyć innym i sobie. Przestać żałować… Dwa lata. To stanowczo o dwa lata za dużo.
Pan jest wielki.
Pray 4 U.
Komentarz autor Mateusz — 25 wrz 2007, wtorek @ 0:12