yoozeq w snapszotach

30 cze 2007, sobota

Reqiuem aeternam dona eis, Domine…

Kategoria wpisu: Pozostałe — yoozeq @ 9:43

Tak, wiem, to już było w lutym. Znów to piszę, nie zdaje wam się.

Była noc.
Coś białego za oknem.
Budzik o trzeciej.
Potem straszny krzyk. Który zapamiętam na bardzo długo.

W nocy z czwartku na piątek dziadek Wioli oddał ducha Panu Bogu.

Przypadło mi w udziale uczestniczyć w tym, co działo się pod jej dachem tamtej nocy i przez nastepną dobę.
Pełnić role, których nie znałem.
Widzieć i słyszeć rzeczy, których na co dzień się nie widzi i nie słyszy.
Dowiadywać o sobie tego, czego nie wiedziałem wcześniej.
Nie domyć drzwi.
Przypomnieć sobie, na czym polega znieczulenie snem.
Zadać co najmniej jedno bardzo dziwne pytanie.

Dziwnie ogólnie.

A tuż za rogiem czeka moje własne życie, wyprowadzka z DS, niezałatwione sprawy na uczelni. I moje własne zakupy konfekcyjne, przyspieszone nieco.

Coś we mnie albo wokół mnie zmieniło się od tamtej nocy odrobinę albo diametralnie.
Nie wiem dokładnie.
Bądź co bądź wstrząs.
Prawdę powiedziawszy do tej pory mnie trzęsie.

{Rezerwat - “Zaopiekuj się mną”}

26 cze 2007, wtorek

Zagadka czyli rekord świata

Kategoria wpisu: Komputery i Internet — yoozeq @ 12:16

Jak w prosty sposób zwolnić pół gigabajta RAMu?

Zamknij przeglądarkę.
firefox.exe zajmujący 460000KB pamięci

24 cze 2007, niedziela

Środa, czwartek, niedziela, 7, 8, 10…

Kategoria wpisu: Codzienność — yoozeq @ 19:21

Trzepanie chodnika.
Obieranie ziemniaków (do końca, z zamieceniem podłogi włącznie).
Zmywanie.
Zakupy.
Msze.
Szpital nawet.
“Anka jestem”.
Masaże.
Komputery (choroba, chyba zapomniałem krzyżaka do szuflady schować).
Projekty kabelkologiczne.
Olśnienie nad kompletem przelotek do zestawu 5.1. Jednoczesne.
Psy.
Przeszukiwanie kalendarza według bardzo specyficznych kryteriów. Jednego, bo drugi jeszcze nie bardzo istnieje.
Dyskusje do nocy z najmłodszym pokoleniem.
I wizja, że za osiem lat to pokolenie albo jacyś bliscy znajomi by nas nie znieśli:P

Sporo śmiechu, troszkę wrzasku. I mimo wszystko niesamowite ilości spokoju i wyciszenia.
I takie coś w oknie nad ranem:
Widok z okna pokoju Wioli

Stetryczałem chyba. Marzy mi się i podoba mała stabilizacja.
Jestem wyciszony i uspokojony. Mogę podjąć walkę z administracją Oraclem oraz mySQLem i PHP.

22 cze 2007, piątek

Pozdrowienia…

Kategoria wpisu: Pozostałe — yoozeq @ 20:31

…dla wszystkich świeżo upieczonych czytelniczek blogów! :)

13 cze 2007, środa

Moja i Twoja nadzieja

Kategoria wpisu: Przemyślenia — yoozeq @ 3:51

Dociera do mnie ostatnio strasznie mocno ta piosenka Heya. Nic, naprawdę nic nie pomoże, jeśli Ty nie pomożesz dziś miłości.

Miłość sama nie przychodzi. Trzeba ją wypracować, nierzadko wbrew sobie i w bólu. Tylko wtedy naprawdę można docenić jej wartość…

Jeśli zbawienie przyszło do nas przez koszmarną męczarnię umierania Emmanuela (“Emmanuel” -Bóg z nami, patrz: Mt 1,23) na krzyżu, to w sumie nie wydaje się niczym dziwnym, że miłość przyjdzie przez wyrzeczenia, przez krew, pot i łzy. I dobrze. Przynajmniej będę wiedział, że jest miłością a nie efemerydą, co przychodzi przebrana za miłość a potem znika bez słowa, pozostawiając po sobie pustkę i poczucie bycia oszukanym.
Niech zatem będą wyrzeczenia, krew, pot i łzy.
Niech będzie Bóg z nami. Niech będzie Miłość.
___

Płakać razem - bezcenne.

11 cze 2007, poniedziałek

Oświadczenia

Kategoria wpisu: Codzienność, Pozostałe — yoozeq @ 0:45

Chciałem oświadczyć po pierwsze, że w razie mojej śmierci zezwalam na pobranie moich organów do przeszczepu. Stosowne oświadczenie woli wypełniłem dzisiaj i schowałem do portfela, uprzedziwszy wcześniej o mojej decyzji rodzinę.
Chciałem też oświadczyć, że powyższa decyzja nie była spowodowana wizją czekającej mnie jutro (dziś) masakry. A masakra się szykuje niezła. Nie lubię dni zawalonych po dach. Dobranoc państwu.

10 cze 2007, niedziela

Astma oskrzelowa

Kategoria wpisu: Codzienność, Muzyka-film-książki — yoozeq @ 4:06

Stara znajoma. Dawno jej tu nie było w sumie. Jakiś tydzień temu przypomniała się naprawdę nachalnie - budząc mnie o piątej nad ranem, siedząc mi na piersi i skutecznie uniemożliwiając oddychanie. Co gorsza, musiałem ugościć ją pulmicortem i inhalacją z olejku miętowego, bo nie mogłem znaleźć salbutamolu.
Aktualnie stara znajoma uciszana jest pulmicortem w dawce 2×200 mikrogramów na dobę. I niech się zamknie. Owszem, suche jak pieprz powietrze utrudnia mi życie, dzisiejszą burzę nad Łodzią powitałem z radością. Jeszcze tylko nabyć Alfarin i Lacrimal i będę żył.
__

Skojarzenia bieżące, skojarzenia wspomnieniowe z czasami licealnymi. Moich pozdrowień Kołaciński nigdy nie przeczytał…

Strange fear is moving closer
Waiting to take you over
Maybe you have to
Leave all that hurt you, try once more

No-one can share your sorrow
No-one pretends to follow
No-one can help you
Find a way to get through the maze in you

With every drug you’re trying
Your thoughts are slowly dying
Easing the pain seems like the hardest task in the world

Why can’t you see it’s coming
Your life, your mind is burning
Starting again seems like the hardest task in the world

Sorrows are coming closer
To be your midnight lovers
Baby they need you
Won’t last without you, depend on you

You don’t know how to go on
When nothing’s left to hold on
Baby you have to
Find light that your God hid in you

With every drug you’re trying
Your thoughts are slowly dying
Easing the pain seems like the hardest task in the world

Why can’t you see it’s coming
Your life, your mind is burning
Starting again seems like the hardest task in the world

{Tosteer - “The Hardest Task”}

5 cze 2007, wtorek

Czterolatek

Kategoria wpisu: Codzienność — yoozeq @ 1:03

Jest we mnie czterolatek.
Budzi go jeszcze bardziej zapach sosu czosnkowego stojącego na stole 30 cm ode mnie.

Czterolatek tupie. Skacze.
Z histerycznym krzykiem rzuca się na ziemię.
On chce. Cała reszta go nie obchodzi. Serdecznie gdzieś ma wszystkie możliwe argumenty.

Siedzę.
Przy stole.
We własnym pokoju.
Próbuję wsłuchać się w siebie.
Tupanie, skakanie, wrzask.

Cóż - tak czy siak wiem jedno:
“Kompromisy się łaszą do stóp,
całe stada ich pasą się tu (…)
wolę masakrę!!!”

{Republika - “Masakra”}

4 cze 2007, poniedziałek

Nie wiadomo co

Kategoria wpisu: Codzienność — yoozeq @ 2:00

Żal.
Inny żal.
Żal, że żal.

Jestem pokręconą mieszanką myśli i żalów. Żalów z dwóch różnych stron, i spod portierni, gdzie portierka spała w najlepsze i nie zarejestrowałaby sabotażu, i z mieszkania nie mojej ciotki, że w ogóle do niego wszedłem. Żalów z Torwaru, na którym mnie nie było. Jestem dziwną mieszanką tego i z tym - tylko z tym - pójdę dziś spać.

Na szczęście uśpi mnie zapewne inne wspomnienie. Wspomnienie momentu, w którym uświadomiłem sobie, dlaczego nam się uda. Nadziei graniczącej z pewnością.

Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia.
Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując - odkupienia naszego ciała. W nadziei bowiem już jesteśmy zbawieni. Nadzieja zaś, której [spełnienie już się] ogląda, nie jest nadzieją, bo jak można się jeszcze spodziewać tego, co się już ogląda? Jeżeli jednak, nie oglądając, spodziewamy się czegoś, to z wytrwałością tego oczekujemy.
(Rz 7,22-25)
___

PS. Coś się pojawiło w linkach. Chyba wiadomo, dlaczego.
{Eldo - “Plaża”, “Krew, pot, sperma i łzy”}

1 cze 2007, piątek

Czwartki

Kategoria wpisu: Przemyślenia — yoozeq @ 13:40

Pierwszy czwartek był spokojny.
Drugi miał być.
I, cytując Korę z Maanamu (której nie lubię za jawne propagowanie marihuany) “reszta, reszta sama się stała”…

W ciągu jednej doby mogłem stracić portfel, część siebie (nieodwracalnie) i łączność z Bogiem.
Straciłem ostatnie. I odzyskałem dość szybko.
W międzyczasie nie miałem kiedy spać, nie miałem jak zjeść czegoś ciepłego i pisałem piąty raz w życiu kolokwium z baz danych.

Tak czy siak, ostatnie kilkadziesiąt godzin wyczerpało mnie straszliwie. Fizycznie, psychicznie i duchowo. I nie tylko mnie.

Widocznie powinienem wiedzieć to wszystko, czego się w ten sposób dowiedziałem.
Pytanie tylko, co konkretnie zrobię dalej z tą wiedzą. Nie oszukujmy się, od tego zależy w tej chwili przyszłość. Nie tylko moja.

***
Młodemu jeszcze raz gratulujemy trzydziestu ośmiu. A wszystkim serdeczne życzenia z okazji Dnia Dziecka:)

Blog na WordPress.com.