Chciałbym coś napisać o ostatniej dobie. Tylko naprawdę nie wiem, jakimi słowami.
Po raz nie wiem który stawiam wszystko na prawdę. Nawet jeśli prawda ma oznaczać wywleczenie sumienia spodem na wierzch i powiedzenie na głos wszystkiego, czego najbardziej się wstydzę. I gotowość przyjęcia konsekwencji tego.
Człowiek to dziwna istota. Czasem rozumu starcza mu tylko na tyle, żeby wiedział, że pakuje się w coś, co jest chodzeniem po nitce rozpiętej nad Wielkim Kanionem…
Jeśli prawda wyzwala, to tu początkiem wyzwolenia musi być uznanie prawdy o własnych ograniczeniach.
Jedno wiem. Nie chcę, na Boga, z całego serca nie chcę za parę lat stanąć przed lustrem i sam sobie zaśpiewać:
“Obiecali nowy, lepszy świat,
używając pięknych mądtych słów…
Przedstawili idealny plan,
lecz nie każdy starał się, jak mógł…”
{Coma - “Nie wierzę sk****synom”}
Umiem patrzeć daleko. Ale jeszcze bardzo muszę się nauczyć, jeśli chodzi o patrzenie pod nogi. Bo jak się wywalę po drodze i rozbiję sobie głowę, to umiejętność patrzenia w dal nic mi nie da. A jak niebezpieczne są majaki, gdy człowiek uderzy się w głowę w ten sposób, o którym myślę, to już ja sam wiem najlepiej.
Jeszcze tylko jedno: Bóg jest wielki. Nawet ze zła potrafi wyciągnąć dobro. Sprawy nieważne zmienić w istotne, czasowi straconemu nadać sens. I dać ostatnią szansę, kiedy się ewidentnie odwracasz. Żeby wrócić w gorączkowym pośpiechu, “resztkami sił”.
Pazurami, pazurami się Ciebie trzymał będę, Nadziejo moja i sensie życia…
***
Cztery ściany. Puste mieszkanie.
Powinienem wypełnić je pracą. Bo nadmiar myśli może mi tylko zaszkodzić i skłonić do czegoś niemądrego. A to co najważniejsze, i tak krystalizuje się wyraźnie w powietrzu wokół mnie.



głębia.. poniekąd mam podobnie, “poznacie Prawdę, a Prawda was wyzwoli”, “a to co najważniejsze krystalizuje się wyraźnie w powietrzu wokół mnie”…i wiem że
“Będę śpiewac TOBIE - Mocy moja, Ty Panie jesteś mą Nadzieją, TOBIE ufam i bac się nie będę”
Komentarz autor Justyneczka — 29 kwi 2007, niedziela @ 22:45
“Jeszcze tylko jedno: Bóg jest wielki. Nawet ze zła potrafi wyciągnąć dobro. Sprawy nieważne zmienić w istotne, czasowi straconemu nadać sens. I dać ostatnią szansę, kiedy się ewidentnie odwracasz. Żeby wrócić w gorączkowym pośpiechu, “resztkami sił”.”
Ja niestety tkwię zniewolony przez mojego “węża z ogrodu Eden”. Nadal nie potrafię zdobyć sie na to by uwierzyć w Boga takiego jakim widzi go Kościół. Można by powiedzieć, że jestem deistą, ale zawsze gdy wypowiadam słowo Bóg nie jestem pewien czy to w co wierzę to wiara w Boga.
Zaplątani w niebo słów… (COMA)
“Człowiek to dziwna istota. Czasem rozumu starcza mu tylko na tyle, żeby wiedział, że pakuje się w coś, co jest chodzeniem po nitce rozpiętej nad Wielkim Kanionem…”
…ale nadal w to brnie jak ślepiec. Ja tak mam z miłością do innego człowieka. Zawierzam mu wszystko. Od początku zaczynam kochać do utraty tchu. I nie mówię tutaj o jakimkolwiek seksie. Nic z tych rzeczy. Mówię o uczuciu. Potrafię brnąć w coś co z początku wydaje mi sie być doskonałe, lecz zawsze przekonuję się po jakimś czasie, że osoba która pokochałem uważa się (tak, ona sama!) za nieodpowiednią dla mnie. Nigdy nikt nie powie mi co jest _ze mną_ nie tak. Czasem myślę, że po prostu obdarzam zbyt dużym uczuciem, za bardzo sie przywiązuję - mimo, że wiem jakie są dzisiaj na świecie nastawienia do miłości i związku.
Komentarz autor LiAiL — 1 maj 2007, wtorek @ 15:30