yoozeq w snapszotach

30 mar 2007, piątek

Jedna trzecia

Kategoria wpisu: Bóg-wiara-kościół-Oaza, Codzienność, Przemyślenia — yoozeq @ 20:58

Mógłbym wkleić tu kawałek tekstu “Nie mam czasu / List do Ciebie” Grammatika.
Dość dawno nie miałem tego uczucia. Że jest mnie za mało. O jakieś dwie osoby.

Trzeba będzie to przemodlić. Tak poważniej.

{Evanescence - “Missing” (z “NFYE”)}

***

Nim wejdziesz do nieba, będziesz musiał oglądać to z bliska.
(usłyszane w głowie przy dziesiątej stacji dzisiejszej Drogi Krzyżowej w NSJ)

28 mar 2007, środa

Wirtuozeria

Kategoria wpisu: Pozostałe — yoozeq @ 2:04

Wirtuozeria.
W tańcu na linie bez siatki zabezpieczającej.
Bo nie ma siatki zabezpieczającej, jest tylko zaufanie do własnej elastyczności i refleksu.
Dawno nie było spektakularnych złamań widocznie.

Tekst z kubkami mnie zastrzelił, anyway.
Dobranoc państwu.

26 mar 2007, poniedziałek

International

Kategoria wpisu: Bóg-wiara-kościół-Oaza, Pozostałe — yoozeq @ 21:51

Ten wyjazd był ważny. Na pewno. Z całej masy względów.

Jeśli chodzi o aspekty duchowe, to może nie było ich bardzo wiele, ale wspomnieć o nich warto. Wprawdzie niewykonalne było złapanie typowego rytmu oazowego (koniec końców wyjazd trwał trzy doby, z czego dwa razy po 15 godzin zajęła droga), ale już na pewno świadectwo pewnej siostry z nabożeństwa drogi krzyżowej KWC o wyzwoleniu z depresji coś istotnego wniosło. Podobnie widok tych dziesiątek albo i setek ludzi, którzy przyjeżdżają nie tylko z całych Niemiec, ale wręcz z połowy Europy, żeby tworzyć wspólnotę i być bliżej Chrystusa…
Było parę ważnych rozmów, w tym trójstronna oraz ta do czwartej rano w kaplicy, były problemy ze wstaniem, z żołądkiem, z nerwami przez ogólne zmęczenie. Był biskup, była zabawa w realizatora dźwięku (nie ma jak wychodzić trzy razy na jednej mszy regulować suwaki na konsolecie, bo rzeczonego biskupa albo słychać za słabo albo za bardzo), było pewne spotkanie niemal elitarnego grona po północy u moderatora Diakonii Ewangelizacji. I spory materiał od przemyśleń po tym wszystkim.
Trwanie w Bogu, w Chrystusie, Kościele i w charyzmacie Światło-Życie.
I jednocześnie trwanie we własnych poglądach, trzeźwość nie tylko jako abstynencja ale przede wszystkim trzeźwość myślenia. Sądów. Wierność Bogu i wynikająca z niej wierność własnemu sumieniu. Niewierzenie spiskowym teoriom dziejów.
Być kimś, będąc jednocześnie sobą.

***
Kolana? Spoko. Ramiona? Luz. Irivera? Jasne.
O serce wiadomo, że nie byłoby co pytać… :*
Nauka bycia razem, będąc osobno.
Też ważna sprawa.

***
Kilka szczegółów i drobiazgów splata mi się w głowie w jeden obraz. W który lepiej zaingerować i to zaraz.

20 mar 2007, wtorek

Diss? Jaki diss? reakcja normalna…

Kategoria wpisu: Codzienność, Pozostałe — yoozeq @ 2:43

Tak powoli - ich to boli,
szybcy w agonii chcą nas przegonić…
Ej, to ma sens w ogóle? Żegnam pośpiech czule (…)
Powoli w górę, w rytm lichych pociągnięć,
realnych osiągnięć nawiniętych na szpulę…
Czuję jak oni ku mnie - miliony dłoni z zamysłem by mój spokój odgonić,
Wydrzeć mi go ze skroni, umieścić mnie w chłamu toni…
Nie będę was gonił, dam spokój - downtempo, ja i lokum,
w prac toku wbrew prędkości wokół,
stojąc wokół cedeków od amoku pełnych,
na przekór prędkości wiernym…

Pokahontaz - Za szybcy się wściekli

Bez komentarza. Bez dedykacji. Niech sobie każdy w tym tekście znajdzie, co chce.

Z ogłoszeń parafialnych: szczęka moja doprowadza mnie do pasji, bowiem postanowiła przypomnieć mi o swojej obecności tuż przed wyjazdem. Tak, jadę do Niemiec :D

16 mar 2007, piątek

Trzewiki

Kategoria wpisu: Codzienność — yoozeq @ 12:48

Pani magister ma niszczące i wymiatające obuwie… I’m gasped in amazement…

15 mar 2007, czwartek

News update

Kategoria wpisu: Codzienność — yoozeq @ 12:45

Nie miałem ani za wiele czasu, ani weny na pisanie ostatnimi czasy. Może teraz się to lekko zmieni…
Aktualności:

  • mimo niezaliczenia bardzo niesympatycznego przedmiotu pt. Algorytmy optymalizacji dla grafów oraz mimo zdobycia 9 punktów na 26 możliwych z ostatniej poprawki z równań różniczkowych zamknąłem semestr:) Wreszcie jestem studentem trzeciego roku:D
  • w międzyczasie rektor UŁ zdecydował to i owo, w wyniku czego wraca mi stypendium - to z kolei znaczy, że Uniwerek sam sobie zapłaci za moje poprawki, że w najbliższym czasie kupuję sobie dysk do laptopa, a może nawet to, że pojadę sobie na koncert:)
  • w tzw. sprawach sercowych układa mi się bardzo stanowczo:)
  • w przyszły weekend Uroczystość Zwiastowania Pańskiego oraz 25-lecie posługi Ruchu Światło-Życie w Niemczech, którą zapewne spędzę… w centrum Ruchu w Niemczech, w Carlsbergu, i to z ks. Piotrem Kulbackim, Krajowym Moderatorem KWC.

Styl w tym wpisie mam prawie jak siedemnastolatka, ale zwyczajnie się cieszę, no:) Wolno…

Z ciekawostek: dziś, gdy staliśmy z chłopakami w którejś z rzędu kolejce pod którymiś z kolei drzwiami (tak, dziś na WMiI UŁ królowała nie edukacja a biurokracja) narodził się pomysł na temat pracy magisterskiej dla mnie. Otóż skoro mamy już na UŁ USOS to przydałby się jeszcze USOK…:D

***
Aha, tak przy okazji… Po trzy słowa się należą pani K. i panu K.: Leave. Both. Now.

11 mar 2007, niedziela

Skandaliczna postawa

Kategoria wpisu: Bóg-wiara-kościół-Oaza, Przemyślenia — yoozeq @ 14:46

“Skandaliczna postawa naszej prezydentowej, która stanęła po stronie lewicowych feministek i opowiedziała się przeciw konstytucyjnej ochronie życia, wywołała falę zgorszenia w środowiskach katolickich.”
(z bloga W. Wierzejskiego)

Przepraszam bardzo, ale nie uważam, żeby pan miał prawo wypowiadać się w takim tonie, panie Wierzejski. Środowiska katolickie, w tym przedstawiciele Episkopatu Polski, wyraźnie jakiś czas temu mówiły o tym, że obecne rozwiązanie prawne co do aborcji jest wynikiem dużego kompromisu i należy pozostawić je w istniejącym kształcie. Bo porozumienie nad tym prawem było ciężkie i trudne, a rozdrapywanie teraz sporów Polsce nie jest potrzebne. Za to może jest potrzebne panu, żeby pan nie utonął w sondażach.
Jeśli pan chce zademonstrować, że nie lubi pan prezydentowej albo nie zgadza się z jej poglądami (do czego ma pan konstytucyjne prawo), to niech pan wygłasza swoje stanowisko. Ale niech to będzie pańskie własne, a nie “środowisk katolickich”. Należę do środowiska katolickiego, zaręczam - i niech pan wie, że sposób wyrażania przez pana poglądów absolutnie nie uprawnia pana do wypowiadania się za mnie i za to środowisko.

Żeby było jasne - jestem przeciwnikiem aborcji. Zdecydowanie. Ale jestem też przeciwnikiem robienia wokół siebie szumu i próby budowania kapitału politycznego przez twierdzenie, że reprezentuje się środowiska katolickie. Zarówno ojciec Rydzyk, jak i pan Wierzejski mówią o swoich “katolickich” poglądach językiem zdecydowanie niekatolickim. I wprost napiszę, że mnie - jako żarliwemu katolikowi - to się nie podoba.

7 mar 2007, środa

#define

Kategoria wpisu: Pozostałe — yoozeq @ 1:27

Świat jutro zapomni ten dzień.
My nie.
Od szesnastej chodzę odrobinę ponad ziemią. Od osiemnastej pięćdziesiąt jestem roztopiony.

Wow…

6 mar 2007, wtorek

Timbaland i ja, czyli o ofiarach loudness war

Kategoria wpisu: Muzyka-film-książki, Przemyślenia — yoozeq @ 10:53

Co to jest loudness war to dość przystępnie i kolorowo wyłuszczone jest w tym artykule (po angielsku) oraz tutaj (bardzo hasłowo i skrótowo, ale po polsku). Efekt mi nieco przeszkadzał do niedawna, tak jak każdemu. To znaczy zmuszał mnie do dłubania przy regulatorze głośności (nie, mimo bycia świadomym użytkownikiem foobara2000 nie przeskanowałem jeszcze wszystkich plików ReplayGainem) przy nagraniach z różnych lat.
Nieco przeszkadzał. Do wczoraj.
Lubię bity Timbalanda. Ma facet talent, co tu dużo gadać. Wpadały mi w ucho kawałki Missy Elliott, remiksy Limp Bizkit z “New Old Songs”, “Cry Me A River” Justina Timberlake’a… a ostatnio Nelly Furtado.
Wszystko było w porządku, kiedy słuchałem jej “All Good Things (Come To An End)”. Aż do wczoraj.
Bo wczoraj pierwszy raz przez swoje ukochane Thomsony usłyszałem “Say It Right”. I to jest bardzo fajny numer, na naprawdę dobrych bitach. I z tym większą przykrością stwierdzam, że nie da się go słuchać, tak cholernie jest przesterowany. To boli, dosłownie. Krzywdzi mi uszy, głowę i żołądek. To słychać nawet, jak ogląda się klip na głównej stronie Nelly. Tylko oczywiście nie w głośniczkach komputerowych za 15 zł. Ale już przeciętnie tępe słuchawki douszne Philipsa za 15 zł by starczyły.
No przykro mi, niestety nie jestem mainstreamem, statystycznym słuchaczem radia (dr)Eska, bywalcem klubów i dyskotek, posiadaczem odtwarzacza mp3 marki niewiadomoco za 89 zł… innymi słowy - jeszcze nie jestem głuchy. A chyba trzeba być, żeby dało się słuchać takich przesterowań, jak w tym utworze. Aż się wierzyć nie chce. Ludzie, ja nie jestem audiofilem. Radiowcem. Dźwiękowcem. Nie mam wykształcenia muzycznego, co więcej - zwykle nie dostrzegam nawet tego, że muzyka jakoś wybitnie dużo traci na kompresji (dynamiki, nie mówię o stratnej kompresji sygnału wyjściowego bo to to swoją drogą i mp3@112kbps mi przeszkadza). A to słyszę i to mnie niepomiernie irytuje!
Nie wiem, czy to Timbaland sam sobie zrobił taką krzywdę, czy (jak podejrzewam) jakiś nawiedzony, niedokształcony realizator robiący mastering tak skopsał jego pracę. Szkoda. Zwłaszcza, że wyżej wspomniane “All Good Things” z tego samego albumu nie jest tak zniszczone!

Czy ktoś z was podziela mój smutek? Albo chociaż słyszy takie rzeczy i rozumie, jak to boli?

5 mar 2007, poniedziałek

Kategoria wpisu: Pozostałe — yoozeq @ 13:51

Please remember - this isn’t how I hoped it would be
But I had to protect you from me
That’s why I slipped out the back before you knew I was there
I know you felt unprepared
But every single time I was around I just bring you down
And I could tell that it was time to be scared
That’s why I slipped out the back before you knew I was there
And I know the way I left wasn’t fair
I didn’t want to be around just to bring you down
I’m not a hero but don’t think I didn’t care

{Fort Minor - “Slip Out The Back”}

***
Do a-M: skorzystam z prawa do nietłumaczenia się.

Nie proszę żadnej z was o wybaczenie mi czegokolwiek.
Modlić się za was będę zawsze. Jeśli tego chcecie, to to jest pożegnanie.

Następna strona »

Blog na WordPress.com.